W najbliższą niedziele odbędzie się pierwsza tura wyborów prezydenckich, gdzie wybierać będziemy z 13 kandydatów. Kto przejdzie do drugiej tury jest w zasadzie jasne, jednak kto ostatecznie wygra już takie nie jest.
Tak przypomnę, że kandydaci w wyborach prezydenckich to: Artur Bartoszewicz, Magdalena Biejat, Grzegorz Braun, Szymon Hołownia, Marek Jakubiak, Maciej Maciak, Sławomir Mentzen, Karol Nawrocki, Joanna Senyszyn, Krzysztof Stanowski, Rafał Trzaskowski, Marek Woch i Adrian Zandberg.
Patrząc na obecne sondaże do drugiej tury wejdą Trzaskowski i Nawrocki. Oczywiście jeszcze kilka tygodni temu można było się zastanawiać, czy będzie to Nawrocki czy Mentzen, jednak dzisiaj sprawa jest w sumie oczywista. O prezydenturę będą się bić ostatecznie Trzaskowski i Nawrocki.
I każdy z nich ma szanse wygrać. Obaj reprezentują środowiska, które mają poparcie społeczne na podobnym poziomie, twardy a nawet należy powiedzieć, spory, fanatyczny elektorat. Jednak żaden z nich nie ma obecnie, bezpośredniego, poparcia na poziomie 50% aby wygrać w pierwszej turze. Dlatego czeka nas druga tura, gdzie wybierzemy spośród tych dwóch kandydatów.
Oczywiście pojawiły apele niektórych środowisk popierających Trzaskowskiego, żeby nie głosować na Hołownie, Biejat, Zandberga czy Senyszyn w pierwszej turze. Żeby właśnie poprzeć tego kandydata, który może wygrać od razu. Patrząc realnie na sondaże i je sumując, tak mogłoby się stać. Jednak te osoby nie po to wystartowały, aby nagle zrezygnować. Wyborcy też nagle nie zmienią zdania. Oni też walczą, jednak może nie o zwycięstwo ale pokazanie, że mają też poparcie, że ich postulaty też są ważne. Dlatego pełne zwycięstwo w pierwszej turze się nie uda.
Natomiast w drugiej turze, to już może być ciekawie. Dzisiaj nie założyłbym się kto ją wygra. Nawet moim zdaniem dzisiaj trudno powiedzieć, kto wygra pierwsza turę. Sondaże, sondażami, ale tutaj wszystko się może wydarzyć, gdyż wiele zależy, kto bardziej zmobilizuje swój elektorat oraz tych niezdecydowanych aby poszli i zagłosowali właśnie na niego. To właśnie zdecyduje jakiego będziemy mieć prezydenta, bo różnice mogą być naprawdę niewielkie.























