Blisko 20 rzeźb Pawła Brylińskiego można do końca czerwca oglądać w Dawnej Wozowni w Muzeum w Lewkowie. To niezwykle ciekawe prace artysty, których w naszym regionie zostało niespełna 140.

Okazją do tej wystawy jest 210. rocznica urodzin Pawła Brylińskiego, a jej współautorami Ewa i Marek Chmielewscy, którzy od ponad 30 lat fascynują się tym artystą. Nie tylko jako rzeźbiarzem, ale przede wszystkim jako człowiekiem.

– I właśnie takiego pokazujemy go na wystawie w Lewkowie – mówi Ewa Chmielewska. – To był wybitny artysta, ale też bardzo ciepły człowiek. Po ślubie wraz z żoną osiadł w Masanowie, stąd często bywa nazywany „Mistrzem z Masanowa”. My od 34 lat chodzimy jego ścieżkami, zachwycamy się jego rzeźbami. Co w nich jest najpiękniejsze? Ja zawsze mówię, że twarze świętych, których rzeźbił. A przede wszystkim twarz Jezusa i twarz Św. Józefa. Naprawdę warto się im przyjrzeć. Widać w nich duszę Brylińskiego.

Na wystawie w Dawnej Wozowni w Muzeum w Lewkowie pokazanych jest około 20 prac Pawła Brylińskiego. Obok rzeźb można oglądać również fotografie autorstwa Ewy Chmielewskiej.

– Cenne w tej wystawie jest to, że właśnie dokładnie można się tym rzeźbom przyjrzeć, że na wysokości naszych oczu są te twarze świętych,  krzyże z Chrystusem. O Brylińskim mówi się, że to „rzeźbiarz z Masanowa”. Nam bardziej podoba się określenie, które my zaproponowaliśmy do naszej wystawy – NIKOFOR RZEŹBY. Bo to już troszkę o tym artyście mówi – mówi dyrektor muzeum w Lewkowie Sylwia Nowicka.

Paweł Bryliński żył w latach 1814-1890. Jako artystę rzeźbiarza odkrył go w 1934r. poznański etnograf Stanisław Błaszczyk. To on nadał mu określenie „Mistrz z Masanowa”. Jako materiału używał głównie grubych belek dębowych, rzadziej sosnowych. Pionowe drzewce wielometrowego słupa lub krzyża zdobił rzeźbami. Najczęściej figury były rzeźbione oddzielnie i przytwierdzane dużymi gwoździami do belki. Swoje prace rzeźbiarz upiększał polichromią. Malował nie tylko szaty postaci, ale również podkreślał barwą rysy twarzy. Rzeźbiarz cieszył się w południowej Wielkopolsce dużą sławą, stąd dzieło jego dłuta dodawało wsi splendoru. Artysta umieszczał często, najpewniej na życzenie fundatorów, inskrypcje zawierające ich nazwiska i daty powstania rzeźb. Nie sygnował natomiast dzieł własnym imieniem.




Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy. Dodaj swój....
Inline Feedbacks
View all comments