Kilka dni temu pojawiły się informacje o przykrych zapachach w Ostrowie Wielkopolskim. W tej sprawie miasto Ostrów opublikowało również komunikat. Jak się okazuje powodem były jednak prace na wysypisku.
W opublikowanym komunikacie poinformowano, że „nie pochodzą one z miejskich spółek zajmujących się gospodarką odpadami. Na terenie Regionalnego Zakładu Zagospodarowania Odpadów nie są prowadzone działania, które mogłyby powodować uciążliwości odorowe. Obiekt przechodzi obecnie modernizację, co wiąże się jedynie z krótkimi przestojami. Również Zakład Oczyszczania i Gospodarki Odpadami „MZO” S.A. nie jest źródłem zgłaszanych zapachów”.
Jak się okazało, nie jest to do końca prawda. Były radny Piotr Lepka w mediach społecznościowych poinformował, że pojechał na miejsce i po drodze czuć było „wyraźne odczucie smrodu” i ponadto „Zza płotu widać wysokie hałdy odpadów (przytłaczający widok) a na jednej z nich uwijająca się koparka. Wyraźnie widać, że przerzuca odpady (ciemna masa, chyba to odorogenna frakcja bio?)”. Ponadto opublikował w mediach społecznościowych zdjęcia oraz film.
Z profilu RZZO odpowiedziano mu w komentarzu, że „film oraz zdjęcia, które zostały przez Pana zamieszczone pochodzą z terenu kwatery rekultywowanej przez Zakład Oczyszczania i Gospodarki Odpadami „MZO” S.A. Spółka RZZO nie prowadzi działań, które mogłyby powodować zwiększone uciążliwości odorowe”.
Czyli jedna z miejskich spółek, potwierdziła, że opublikowane materiały są z kwater rekultywowanych przez MZO.
Ponadto, jak poinformowali radni Koalicji Obywatelskiej o sprawie odorów z wysypiska dyskutowano na Komisji Bezpieczeństwa i Ochrony Środowiska.
– Na dzisiejszym posiedzeniu głównym wątkiem stała się rekultywacja jednej z nieużytkowanych już kwater MZO – potwierdzono, że zewnętrzny, nowy wykonawca (poprzednią umowę rozwiązano) prowadzi ją po zakończeniu pracy spółek. Padła też ważna deklaracja, że prace powinny zakończyć się do końca tego roku – poinformował w mediach społecznościowych radny Jakub Paduch.
Podsumowując, problem odorów pochodził z terenu miejskich spółek, jednak prace prowadził podmiot zewnętrzny. Czyżby władze spółek i miasto nie wiedziało, co się dzieje na ich terenie?
Również na stronie Urzędu Miejskiego nie zmieniono wcześniej opublikowane komunikatu, a może uznano, że jak prowadzi to podmiot zewnętrzny to nie jest ich sprawa. Cierpią jednak na tym mieszkańcy Ostrowa Wielkopolskiego.






















